- Jesteśmy, Francis! - zawołała wesoło, wybiegając na polanę.
- Zwolnij Sørine! - oznajmił rozbawiony Francja.
- Ten staruch Yao jest bardziej żwawy niż ty! - parsknęła.
- "Ten staruch Yao" nie musiał kierować auta przez 16 godzin... - sapnął.
Dania wbiegła na górkę i spojrzała na stojącą tam ławkę. Przejechała dłonią po wilgotnym drewnie i z nostalgią rozejrzała się dookoła. Pejzaż niewiele się zmieniło od tego czasu. Czerwone Jezioro było dobrze widoczne z tego miejsca, a drzewa rozrosły się jeszcze trochę. Przybyło również trawy, której chyba nikt nie ścinał od dwudziestu lat, kiedy to ostatni raz tu byli.
- Uważaj - ostrzegł ją Francis, wdrapując się na górkę. - Może być już spróchniała. - wskazał na ławkę.
- Napis prawie w ogóle się nie zmazał - oznajmiła Sørine.
Francja spojrzał na tył ławki i zaśmiał się. Litery były ledwo widoczne. Wyciągnął marker z plecaka Sørine i poprawił napis.
- Masz rację, wyglądają na nienaruszone - zaśmiał się, a Dania dała mu kuksańca w ramię. - Tak czy siak jestem pod wrażeniem, że jeszcze stoi.
- Ja tak samo - westchnęła i usiadła na ławce, uprzednio kładąc na niej koc. - Stoi! Francuska robota.
Zaśmiał się i usiadł obok niej, sprawdzając czy aby na pewno się nie złamie. Nie pękła.
Siedzieli przez chwilę w milczeniu, napawając się widokiem.
- To przykre, że wszystko się tak zmieniło - westchnęła w końcu. - Pani Kowalska się wyprowadziła i sprzedała hotel. Teraz jest to jakiś daremny ośrodek wypoczynkowy dla młodzieży.
Francja westchnął i przytaknął. Sporo się zmieniło w ciągu tych dwudziestu lat. O ile personifikacje zbyt wiele się nie zmieniły to pewne rzeczy wręcz raziły po oczach. Chcieli jeszcze raz zorganizować taką wycieczkę. Tym razem zostali zaproszeni do Niemiec. Jednak to już nie było to samo. Węgry, Polska, Grecja, Bałtyckie Trio i Białoruś nie pojechali tam. Przybyło za to gości z Rumunii, Portugalii, Bułgarii, Norwegii, a także Szwecji i Finlandii. Brakowało jednak akcentów z poprzedniego wyjazdu i chociaż wycieczka sama w sobie nie była zła, to Dania nie była zachwycona. Poza tym brakowało takich osobistości jak PP i Pupiego. Jednak ich już nigdy nie będzie dane państwom spotkać. Pupi zniknął, gdy wrócił do Grecji wyjechał do jakiegoś odległego kraju i słuch o nim zaginął. Prawdopodobnie zmarł, tak samo jak PP. Łezka się w oku kręci, gdy się o tym myśli.
- Czas zmienia wiele rzeczy - przyznał Francis. - Na przykład do Niemiec wprowadził się Syria, a Polska stanęła na czele Międzymorza.
- Taa, to prawda. - uśmiechnęła się Sørine i chwyciła dłoń Francisa. - Jednak wiesz, niektóre kraje też wygrały - zaśmiała się Dania. - Taki Litwa... Finalnie i tak znowu "zjednoczył się" z Białorusią, Feliks zresztą też był happy bo jego Licia wrócił do sojuszu! Może Rosja nie był zbyt zadowolony, ale co tam. On i tak zajął się teraz Yao!
- Przypomnij mi, żebym potem zadzwonił do Polski, okej? - spytał blondyn. - Nie mamy gdzie mieszkać, a nie zamierzam wracać 16 godzin...
- Zostaniemy tu jeszcze kilka dni. W końcu to nasza podróż poślubna. - pocałowała go w policzek. - A przynajmniej jej część. Chciałam przypomnieć sobie wszystko zanim polecimy na Seszele.
- Paw też już nie żyje, a klatka została rozebrana - westchnął Francis. - Zrządzenie losu.
- Zjadłabym dzisiaj coś mięsnego na kolację - oznajmiła Dania, zmieniając temat. - Najlepiej w tej restauracji gdzie spadła Teodora z Gilbertem.
- To było bezcenne - przytaknął Francja. - Chcesz już iść?
- Jeszcze chwila. - wtuliła się w jego szyję i podciągnęła nogi, jak niegdyś, tego pamiętnego lata. - Jeszcze kilka minut.
Mocniej ścisnęła jego dłoń, a złota obrączka błysnęła na jej palcu, gdy słońce wyszło zza chmur.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz