Rozdział 4
Zupełnie inaczej w tajemnicy Czerwonego Jeziora
- Nie ma go! Nie ma! Zabrała go! Zabrała! - wrzeszczał Prusy, tuląc się do nogi brata.
- Naprawdę, co tu się stało? - westchnął z rozczarowaniem Francja.
Pewnie myślał, że jego kolega sprowadził kobietki do zabawy. A tu jednak nie. He he.
- Kto kogo zabrał? - spytał Litwa, zachowując spokój.
- Ta Czerwona Wiedźma z Jeziora zabrała Szwajcarię! - ryknął, patrząc na pozostałych. - Mój kochany kozioł, kochanek koziołków!
Dania spojrzała po reszcie. Wszyscy wyglądali na zdziwionych, dopiero po chwili odezwał się Polska, wyrywając innych z osłupienia.
- Panie-truskawkowe-oczy ty totalnie wiesz, że to tylko legenda? Przesuńcie się, zaraz wam udowodnię, że Szwajcaria po prostu się gdzieś ukrył...
- Szwajcaria... Dałby się namówić Gilbertowi, aby zrobić sobie z nas żarty i schowałby się...? Czy my mówimy o tym samym Vashu? - powiedziała Ela.
Lily, która już od kilku minut gorączkowo się trzęsła wybuchnęła płaczem. Spojrzenie wszystkich natychmiast spoczęło na niej. Raivis, Eduard i Toris od razu zabrali dziewczynkę na śniadanie, aby nie musiała słuchać przesłuchania.
Dania zamyśliła się i weszła do pokoju. Na jednej z białych poduszek odbijała się plama zaschniętej krwii. Więc cokolwiek co zabrało Vasha musiało zrobić to w nocy. Wtedy jej wzrok padł na okno. W świetle porannych promieni słonecznych odbijał się odcisk dłoni. Sørine zacisnęła wargi w cienką linię i spojrzała na Francisa, który właśnie wyszedł z łazienki.
- Na podłodze są krople krwii - oznajmił dobitnie. - A zasłona od prysznica jest zerwana. Musiał się bronić.
Prusy drżał ze strachu.
- A CO TUTAJ SIĘ DZIEJE? - jak cień za nimi wyrosła PP, podpierając się pod boki z groźnym wyrazem twarzy.
- Hrabina... - zaśmiał się nerwowo Feliks, wycofując się z pokoju.
- Proszę pani, wychodzi na to, że doszło tutaj do morderstwa - powiedział Gilbert, stając na równe nogi i podchodząc do kobiety.
- KTO UBRUDZIŁ PODUSZKĘ!?! - krzyknęła, dostrzegając plamę.
- Ale... Proszę pani... Nasz kolega został zamordo-
- IDŹCIE NA ŚNIADANIE BO POTEM IDZIEMY NAD JEZIORO.
Sørine chciała coś powiedzieć, ale poczuła jak Francis ciągnie ją za rąbek koszuli nocnej i potrząsa głową, a jego wzrok jasno mówił "nie warto". Dunka wyszła z pokoju, a potem ruszyła w kierunku swoich drzwi. Zaintrygowało ją to. Wszystko wyglądało na to, że faktycznie zabili go albo Prusy i Ludwig, albo to... Dama Czerwonego Jeziora. Nagle ktoś ją pociągnął za ramię. Poczuła silny i ciepły uścisk. Od razu rozpoznała, że należy do Francji. Odwróciła głowę w jego stronę. Mrugnął do niej i z uśmieszkiem powiedział:
- Masz fajne kapcie.
Po czym ją puścił i odszedł. Dania poczuła jak rozlewa się po niej gorąc, a policzki barwią się na wściekła purpurę. Kompletnie zapomniała o tych kapciach. Jaki wstyd.
Emma i Sørine przebrały się i uczesały. Zeszły na śniadanie jako jedne z ostatnich. Na szczęście chociaż jedzenie tutaj było dobre. Przez cały posiłek przy stoliku dziewczyn panowała cisza. Żadna nie chciała poruszać tematu Szwajcarii przy młodej Zwingli. Natalia co chwilę rzucała ciekawskie spojrzenie Danii. Nie miały okazji porozmawiać o wczorajszym wieczorze przy strasznych historiach. Pewnie chciała wiedzieć czy jej poświęcenie i spędzenie kilku godzin z Belgią nie poszło na marnę. Po śniadaniu ponownie wszyscy wrócili do pokoju, aby przebrać się w stroje kąpielowe i zabrać potrzebne rzeczy. Wyjrzała przez okno, widząc jak PP ciągnie Pupiego Kupasa po ziemi w stronę plaży. Biedny wyrywał się, a jego paznokcie wbijały się w ziemię robiąc ślady na trawie. Hrabina była naprawdę silna. Do ich pokoju ktoś zapukał, a gdy Belgia zawołała "otwarte" do środka weszły Ela, Lily i Polska.
- Gotowe na zafelisty dzień nad Czerwonym Jeziorem w Polsce?
Z tymi słowami na ustach wyszły i zamknęły za sobą drzwi. Idąc śladem Pupiego Kupasa Sørine rozglądała się. Miała nadzieję znaleźć jakąś wskazówkę. Jeśli wczoraj naprawdę widziała ducha Damy Jeziora musiała coś za sobą zostawić. Dziewczyna zatrzymała się i przyklęknęła pod oknem niemieckich braci. Wśród wysokich traw dostrzegła skrawek papieru. Węgry, widząc, że Dania coś znalazła postanowiła zabrać Liechtenstein. Nie chciała by drobna blondynka martwiła się bardziej niż teraz. Ta jednak stanęła i z determinacją w szmaragdowych oczach spojrzała na kartkę.
- To jakieś liczby - powiedziała Sørine. - 25 811 - przeczytała. - Dalej kartka jest urwana, a pierwsze dwie cyfry zamazane.
Lily zagryzła dolną wargę i spuściła wzrok.
- Przez chwilę myślałam, że może... może napisał liścik gdzie poszedł - szepnęła i ruszyła przed siebie w towarzystwie Eli i Polski. Wkrótce Belgia i Dania również dotarły na plażę. Była niewielka. Piasku też wcale zbyt wiele nie było. Ale dało się żyć. Jeszcze nikt nie wszedł do jeziora. Zapewne myśleli, że kiedy tylko tam wejdą Dama chwyci ich za nogę i pociągnie w dół.
- Generalnie przegrywie-spod-Grunwaldu ty nawet nie jesteś blondynem - mruknął Polska.
Oby dwoje zaczęli się kłócić w efekcie czego Francja i Antonio popchnęli ich do wody. Prusy chciał natychmiast wyjść, gdy zobaczył, że Feliks się nie wynurza. Rozglądał się gorączkowo po tafli jeziora. Był gotów wołać ratownika. Dania przestała smarować ramiona, widząc zamieszanie, po czym wykonała gest rękami podobny do podnoszenia niewidzialnych rękawów i pewnym krokiem przepchnęła się przez tłum.
- Sytuacja opanowana, jestem tutaj. Możecie się rozejść. Zdawałam EDB na maturze - mówiąc to wskoczyła do wody, nurkując.
Francis wyciągnął rękę, by ją powstrzymać, ale nie zdążył.
- Ale Sørine, przecież oblałaś maturę z EDB! - krzyknął.
Gdy Dunka zniknęła pod wodą jak na zawołanie zza krzaków wystawił głowę Feliks.
- Ej, haloo...?
Wszyscy spojrzeli na niego zdumieni. A co on tu robi? Przecież przed chwilą się utopił! Na jego blade, typowo polskie policzki wpłynął solidny rumieniec. Węgry otworzyła szerzej oczy. Rzadko kiedy widziała zawstydzonego Polskę. Serce zabiło jej mocniej, a oczy się zaświeciły.
- Bo tak jakby... Totalnie rekin jest na górze...
- Co? Jaki rekin? Tam są rekiny!? - zawołał Prusy.
- Nie! No wiecie... Z drzewa spadła kora...
- Jaka kora? To jakaś insynuacja dla węża wodnego!? - zawołał Prusy.
- Nie! Pomyśl trochę, idioto! Tak totalnie... Opakowanie spadło na ziemię...
- Ee..?
- SPADŁY MI KĄPIELÓWKI, DEBILU - wrzasnął Polska, rumieniąc się od ucha do ucha. - JESTEM TOTALNIE JAK ADAM I EWA.
Wszyscy przez chwilę patrzyli na Feliksa w zupełnej ciszy, po czym wybuchnęli śmiechem. Gilbert aż dostał czkawki. Niemcy odwrócił wzrok, ale nawet na jego twarzy dało się dostrzec rozbawiony uśmiech. Bałtyckie Trio śmiało się ukradkiem. Nawet Liechtenstein chichotała pod nosem. Francja nagle zesztywniał, gdy zdał sobie sprawę, że Sørine jeszcze nie wypłynęła. Szybko wszedł do wody i poprawił okularki do nurkowania. Był gotowy ją ratować. Gdy miał wskoczyć nagle wypłynął warkocz dziewczyny. Bez zastanowienia pociągnął za niego, wyciągając ją z wody.
- Znalazłam Polskę! - krzyknęła i podniosła kąpielówki z flagą Polski. - O nie! - jęknęła. - Wypadł mi...
- Daj mi te kąpielówki! - zaczerwienieniony Feliks wyciągnął rękę w jej stronę.
Dziewczyna chciała podać mu materiał, ale wtedy ktoś wyrwał jej go z ręki i rzucił w kierunku Polaka. Sørine odwróciła się i spojrzała zdziwiona na lekko spąsowiałego Francisa. Czyżby poczuł się... zazdrosny? Na jej twarzy wykwitł uśmiech.
Razem wyszli z wody i rozdzielili się. Kiedy Natalia miała posmarować Danii plecy pan Totalnie-Generalnie wyszedł zza krzaków i usiadł obok nich na kocu Eli, rzucając jakiś biały materiał obok. Nagle Lily, która siedziała pod parasolem, jędząc ciastko zesztywniała i skoczyła w przód, chwytając materiał. Obrzuciła go uważnym spojrzeniem, po czym zaszkliły się jej oczy.
- To czapka nocna Vasha - jęknęła, przytulając materiał do piersi.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz