piątek, 18 sierpnia 2017

Rozdział 3

Rozdział 3 
Zupełnie inaczej w nawiedzonym hotelu


 Drzwi frontowe otworzyły się z nieprzyjemnym skrzypnięciem, a z domu wyszła chuda, blada i ruda kobieta. Wyglądała jakby ktoś zmusił ją do tej pracy. Spojrzała po wychodzących z autobusu państwach i jej wyraz twarzy jeszcze bardziej zmarniał. W końcu, gdy wszyscy stanęli przed domostwem odkaszlnęła. 
- Witamy w pięknej krainie pojezierzy mazurskich - oznajmiła bez większego zaangażowania. - Mamy nadzieję, że pobyt w hotelu "Oko sokoła" minie państwu nad wyraz dobrze. Zapraszamy. 
- A więc to są te sławne polskie "hotele" - zachichotał Gilbert pod nosem, zwracając uwagę Feliksa. 
- Totalnie, panie truskawkowe-oczy, zamknij się bo twoją stolicą stanie się Warszawa. A nie chwila. Ty nie masz państwa - parsknął Polska i oddalił się. Sørine spojrzała jeszcze raz na budynek i przęłknęła ślinę. Nawet Szwecja wydawał się przyjaźniej nastawiony do życia. Nawet SZWECJA. Brakowało jeszcze piorunów, mgły i kruków. Zbliżał się wieczór, więc podejrzewała, że ten mroczny wygląd spowodowany jest grą światła i cienia. Uścisnęła swoją walizkę i ruszyła za P.P w stronę drzwi. 
- Proszę ustawić się alfabetycznie - zawołała kobieta, trzymając pęk kluczy. 
Dania wzruszyła ramionami i stanęła w odpowiednim miejscu. I nagle zamarła. Przed nią stała Belgia. Zamrugała szybko i spojrzała w przód. Ku jej nieszczęściu trafiła się parzysta liczba od początku. Jednym słowem, będzie w pokoju z Emmą. Zazgrzytała zębami. Wszyscy, tylko nie ona. Belgijka była tutaj największą flirciarą zaraz po Francisie. Pech chciał, że leżała bliżej Francji niż Dania. Bezczelnie go podrywała do czasu zamachu w Brukseli. Pamiętała ten dzień bardzo dobrze. Uśmiechnęła się na samą myśl. W końcu to ona wynaję... Znaczy.
Pokręciła głową i odetchnęła. Grunt to pozostać spokojną. 
- Wy będziecie razem, pokój 8. 
P.P podała im klucz ze srebrną zawieszką z numerem "8". Belgia odwróciła się w stronę Danii i uśmiechnęła. 
- Na moją czekoladę! - zaświergotała. - Sørine! Cieszę się, że to z tobą dzielę pokój. 
Dunka odkaszlnęła i przytaknęła.
- Też się bardzo cieszę - dorzuciła beznamiętnie. 
Blondynka się tym jednak nie przejęła i pociągnęła dziewczynę za sobą.
- Emma! 
Belgia od razu się odwróciła i spojrzała w kierunku Francisa. Mężczyzna uśmiechnął się ciepło i poprawił włosy. Pod Sørine ugięły się kolana i gdyby nie fakt, że była trzymana przez maszynę-czekolady to z pewnością wylądowałaby na ziemi. 
- Który macie numer pokoju? - spytał, odbierając klucz. 
Emma uśmiechnęła się szeroko i podkreślając swoje piękno położyła rękę na biodrze.
- Pokój ósmy. Możesz potem do nas wpaść, bagietko. - posłała całusa w jego stronę i ruszyła przed siebie. Sørine wyrwała się z jej uścisku, mordując ją wzrokiem. "Bagietko"?! "BAGIETKO"?! Z jej oczu tryskały błyskawice.
Nagle ktoś ją klępnął w plecy. Odwróciła się i spojrzała na uśmiechniętą Elizavetę. Dziewczyna nachyliła się nad jej uchem. 
- Chłopacy wymieniają się pokojami - szepnęła. - To dlatego Francis zapytał, który jest wasz pokój. Chciał być blisko ciebie. 
Dania wyprostowała się gwałtownie i zarumieniła odruchowo, odwracając się w tył i patrząc na Francisa pełnym zawstydzenia oczami. Blondyn zwrócił na nią wzrok i jego kąciki ust ruszyły ku górze. 
- Nie rozbieraj go wzrokiem na korytarzu! - pisnęła karcąco Węgierka. - Jestem w pokoju z Natalią i Lili - dodała szeptem. 
A następnie oddaliła się, ciągnąc za sobą bagaż i pogrążając się w rozmowie z Białorusinką. Dania stanęła i poczekała aż Emma otworzy pokój. Włożyła kluczyk do zamka i przekręciła dwa razy, po czym weszła do środka i rozejrzała się z błyskiem w oku po wnętrzu. 
- Szczyt luksusu to nie jest, ale dlaczego nie? To tylko pięć dni. - postawiła walizkę na środku przejścia. 
Pokój nie był duży, ale miejsca wystarczyło na dwa łóżka, niedużą szafę i stolik z dwoma krzesłami. Emma skoczyła na łóżko pod ścianą i uśmiechnęła się wesoło do Dunki.
Gdyby jeszcze powstrzymała swoje zapędy do podrywania cudzych chłopaków...
Państwa miały teraz chwilę na odpoczynek i wypakowanie się. Ten czas wbrew pozorom szybko minął i już wkrótce zebrali się na kolację. Całe szczęście inne dziewczyny dosiadały się do niej i Belgii. Nie zniosłaby towarzystwa blondynki dłużej. 
- Co wy na wieczór strasznych historii w bawialni? - podszedł do nich Hiszpan z Gilbertem i Francisem. No tak. Bad touch trio. 
Natalia odwróciła się i obrzuciła ich wyzywającym spojrzeniem. 
- Ja i Lily odpadamy - odparła, mając nadal tajemniczy błysk w oku. - Ale myślę, że Ela i Sørine z przyjemnością wam potowarzyszą - zaśmiała się. 
- Vee, może i Emma się zgodzi! - zawołał beztrosko Włochy, biegając w kółko. 
Białoruś zgromiła go spojrzeniem i chwyciła za ramię, wbijając w nie ostre paznokcie. Feliciano od razu zamilknął. 
- Belgia powiedziała, że pomoże mi ułożyć włosy - wypaliła. - Dlatego właśnie jej nie będzie - burknęła i oddaliła się z Włochem w kierunku Emmy. 
- Obecność dwóch kobiet również jest satysfakcjonująca, zwłaszcza, że są tak piękne - zarzucił Francis. 
Dania pokiwała głową i uśmiechnęła się, odchodząc. On nigdy się nie zmieni. 
- Godzina 21, bawialnia - zawołał Francja zanim stracił je z oczu. 

Do tego czasu Sørine zdążyła się wykąpać i przebrać w najładniejszą piżamę jaką miała. Ot co. Flaga Danii zawsze jest dobra. Nawet na całości koszuli nocnej. Uśmiechnęła się z triumfem, patrząc na długie, kasztanowe włosy. Chwilę temu była tutaj Elizaveta, pomagając jej ułóżyć fryzurę i zabierając Emmę do swojego pokoju. Dunka była wdzięczna Białorusi, że zabrała Belgię i uniemożliwiła jej przebywanie z Francuzem. Pięć minut przed umówionym czasem dziewczyna wyszła z pokoju i ruszyła do świetlicy. Gdy tam dotarła byli już prawie wszyscy. Brakowało Francji i Hiszpanii oraz kilku innych personifikacji, które już zapowiedziały swoją nieobecność. Prusy wyciągnął paczkę chipsów w kierunku dziewczyny i wepchnął sobie garść do ust. 
- Z mojej własnej plantacji ziemniaków - oznajmił, przeżuwając głośno. 
Nic dziwnego, że tak dobrze dogaduje się z Natalią. Powinni mieć jedno państwo nazwane Kartofelland. Zaśmiała się cicho pod nosem na to stwierdzenie. 
- Bierzesz czy nie?
- Podziękuję. Jeszcze mnie czymś otrujesz - odparła. 
Wzruszył ramionami i zeskoczył ze stolika do gry w bilarda. Ktoś nagle zgasił światło. Sørine podskoczyła ze zdziwienia.
- Eh? Chyba bezpiecznik przeszedł - usłyszała głos Gilberta. - Zaraz niesamowicie przystojny ja to sprawdzi. 
Mówiąc to prawdopodobnie wyszedł, a wraz z nim Grecja. 
Wtem ktoś przycisnął szczupłe ciało Dani do ściany. Dziewczyna nie zdążyła nawet krzyknąć. Gdy ktoś zamknął jej usta w pełnym namiętności pocałunku. Chciała się wyrwać, ale jej oprawca przycisnął jej ciało bliżej siebie, kradnąc jej kolejne oddechy. Jej uczucia wirowały, powodując ból i zawroty głowy. Ten ktoś nie pozwalał złapać jej tchu. Jego pocałunki stawały się coraz bardziej zachłanne i łapczywe. 
- Sørine? Sørine? - nagle ktoś uszczypnął dziewczynę. Dania otworzyła szeroko oczy, rozglądając się z niedowierzaniem. Nad nią stała Elizaveta. W ręce trzymała telefon z włączoną latarką. 
- Fuj, dziewczyno, cała się zaśliniłaś - mruknęła z odrazą i podała jej chusteczkę. - Co ty robisz? 
- Jaaa? Ehhhg... Oh.. Mój... Odynie - wyjęczała, a jej twarz z każdą chwilą przybierała kolor intensywniejszej czerwieni. 
Sny na jawie, jest z nią coraz gorzej...
Węgry uśmiechnęła się rozbawiona i poklepała ją po ramieniu. Światło nagle rozbłysło w pokoju, a przez drzwi wszedł Francis i Antonio. Na sam widok Francji policzki Danii znowu zapiekły i pokryły się czerwonymi wypiekami. Natomiast w głowie powstały dziwne wizje i marzenia, które nigdy nie będą miały racji bytu. Widząc jej stan Elizaveta łaskawie przejęła pałeczkę i dała jej czas by doszła do siebie. Wkrótce wszyscy zgromadzili się w kółku i zgasili światło. Pierwszą historię opowiadał Prusy o kurczaczku zombie, druga opowieść przypadła Grecji. Herakles zafundował im dwudziestominutową legendę o Cerberze i siedmiu Grekach. Francja sparodiował Alicję w Krainie Czarów Anglii. Prawdziwy strach jednak wzbudziła historia Polski o Damie Czerwonego Jeziora. 
- ... pojawiała się pod oknami niezamężnych młodzieńców, a następnie jeśli ich okna były otwarte wkradała się do domów i porywała ich - szepnął Feliks mrożącym krew w żyłach tonem. - Pewnego dnia porwała syna słynnego kowala. Jego ojciec starał się go odnaleźć, ale bezskutecznie. Młodzieniec przepadł jak kamień w wodę. Ale kowal nie poprzestał wgłębiania się w tą sprawę. Odwiedził kilka sąsiednich wiosek i wysunął jeden wniosek: Ofiarą padają tylko blondyni.  
Nagle coś hukło z góry i Dania aż podskoczyła z piskiem, chwytając ramię Elizavety. Węgierka uniosła głowę, gdy drobiny tynku spadły na ziemię. 
- Dziewczyny? - mruknęła cicho Węgry w stronę sufitu. - Chyba powinniśmy na dzisiaj skończyć - odparła, widząc trzęsącego się Gilberta, który przytulał się desperacko do Hiszpanii i Francji. 
- Totalnie, czym ty się przejmujesz? Nawet nie jesteś blondynem - mruknął Polska do Gilberta, gdy wychodzili z pokoju. 
- Może kiedyś byłem! - nagle przypomniał sobie coś i padł na ziemię, uderzył w nią kilkakrotnie i uniósł wzrok ku górze. - Mój brat jest w niebezpieczeństwie! - zawołał z trwogą. 
Węgry pokiwała głową i razem z Sørine pożegnała się z chłopakami. Dunka weszła do swojego pokoju i ziewnęła. Każda z tych historii nawet jej nie ruszyła. No dobra. Opowieść Prus była całkiem straszna. Chyba już nigdy nie spojrzy na żadnego kurczaczka. Zaraz za nią weszła Belgia. Miała szeroki uśmiech na twarzy. Musiały się dobrze bawić. Sørine przypominając sobie wyimaginowany pocałunek stwierdziła, że zabawa była w sumie wręcz niesamowita. Dziewczyna zaczęła opowiadać jakie jasne są włosy Białorusi i jak bosko sie je układa, a potem mówiła o kolorowych wstążkach Liechtenstein i w końcu o swoich loczkach, które jej dziewczyny zrobiły. 
- Co tak u was hukło? - spytała w końcu Sørine, rozczesując kołtuny przy oknie. Belgia odwróciła się w jej stronę zdziwiona, a włosy ślicznie otoczyły jej twarz. 
- Myślałyśmy, że to u was? - odparła, ostrożnie dobierając słowa.
Wtem Dunka dostrzegła coś kątem oka. Spojrzała przez okno i włosy zjeżyły się jej na plecach, a ciałem wstrząsnął chłodny dreszcz. Ubrana na biało postać powolnym krokiem przesuwała się wzdłuż ściany. Biel lśniła w świetle księżyca i gwiazd, mieniąc się i rzucając w oczy. Włosy były skryte pod białym welonem, a suknia sięgała ziemi. W pierwszej chwili Dania myślała, że to Białoruś, ale wtedy zdała sobie sprawę, że Natalia śpi w pokoju obok. I po chwili przypomniała sobie dzisiejszy wieczór i historię, którą opowiadał Polska. Szok odebrał jej na chwilę dech, który wrócił dopiero, gdy postać stanęła pod oknem pokoju Szwajcarii, Niemiec i Prus. 
Dania odwróciła wzrok w kierunku zaniepokojonej jej zachowaniem Belgii i wymamrotała coś pod nosem, wskazując na okno. Emma przełknęła ślinę i podeszła do niej, wyglądając przez okno. 
- To...  ona - wychrypiała Dania i wtedy spostrzegła coś jeszcze. 
Jezioro tuż przed nimi lśniło czerwienią.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Szablon wykonała Domi L