Rozdział 12
Zupełnie inaczej w wodzie
Natalia wycisnęła mokre włosy i opadła na ręcznik. Rzuciła okulary do nurkowania na bok i odetchnęła. Pogoda była dzisiaj nad wyraz piękna i aż szkoda z niej nie skorzystać. Chociaż już przysięgnęła sobie, że na słońce nie wyjdzie. Czerwień zbrązowiała i teraz Białorusinka ma się czym poszczycić przed rodzeństwem. Obok niej usiadła Ela i głośno wydała jęk zachwytu.
- Ah, Natalio! Czy ty to widziałaś?! - wskazała na jezioro.
Blondynka skierowała tam swój wzrok i zdziwiona rozdziawiła usta. Francis i Sørine pływali razem. Wygłupiali się i śmiali.
- Ciekawe - mruknął Antonio, przysiadając się. - Już nie mogłem patrzeć jak się ciągle mijają. Chyba w końcu postanowili coś z tym zrobić. - uśmiechnął się wesoło.
- Mieli całą noc dla siebie - przyznała Ela.
Wszyscy już wiedzieli co się przytrafiło zakochanej parze i bardzo się z tego powodu zdziwili. W końcu PP rankiem z pokoju wyszła normalnie. Jeśli ktoś faktycznie ich tam zamknął to mógł chociaż do jutra nie otwierać.
- Wiecie czemu Dania nosi kapelusz?
Ela i Antonio wzruszyli ramionami.
- Tak czy siak, jutro żegnamy się z tym miejscem, szkoda. - Antonio ułożył się wygodniej na ręczniku. - Przyznam, że to była super wycieczka.
- Jutro będzie jeszcze lepsza - zaśmiała się Ela. - Wątpię by Feliks zapomniał zabrać ze sobą wódkę.
- Mi się wydaje, czy wszyscy na nas spoglądają? - spytała rozbawiona Sørine.
- Pewnie się zastanawiają czemu jeszcze nie zanurkowałaś - odpowiedział.
Dziewczyna uśmiechnęła się figlarnie i nałożyła okulary na nos, po czym chwyciła go za rękę.
- Kto dłużej wytrzyma pod wodą? - zaproponowała.
Francja odwzajemnił uśmiech i chwycił jej lewą dłoń.
- Zgoda. 3,2,1...
Równocześnie nabrali głębokiego oddechu i zniknęli pod taflą wody. Dani dzwoniło w uszach, ale bardziej skupiła się na Francisie. Jego włosy unosiły się wokół jego przystojnej twarzy. Pod wodą zachowywał się tak spokojnie. Nie ruszał się. Gdyby nie ruchy wody pewnie zostałby w takiej pozycji na wieczność. Przypomniał jej dzień, dawno, dawno temu, gdy żeby przeżyć musiała ukryć się pod lodem w lodowatej wodzie.
Francja natomiast całkowicie skupił się na kosmykach dziewczyny, które zaczęły wypełzać z niedbale związanego warkocza. Wkrótce rzemyk zsunął się, a burza włosów otoczyła jej twarz i ramiona. Blondyn otworzył szerzej oczy i zapominając że jest pod wodą chciał coś powiedzieć. Bąbelki tlenu uciekły z jego ust i zniknęły na powierzchni. Francis zakrył usta dłonią i spojrzał na Sørine, która uśmiechała się złośliwie. Minęło 20 sekund, ale brak tlenu odezwał się szybciej u Francuza, zmuszając go do wypłynięcia na powerzchnię. Zaraz za nim wynurzyła się Dunka. Francis oddychał łapczywie, ale szybko się zaśmiał.
- Mon cherie, wyglądasz jak mokry kot!
- A ty jak mokry pies - parsknęła. - Co nie zmienia faktu, że wygrałam!
- Pozwolisz więc, że uczcimy twoją wygraną jutro. - po jego twarzy przeszedł cień uśmiechu, po czym chwycił dziewczynę w pasie.
Zszokowana Sørine zesztywniała. Francis uniósł ją i nagle zrozumiała.
- Nie. Nie zrobisz tego!
- A i owszem, zrobię.
Nabrał głębokiego oddechu i nadal ją trzymając zanurkował.
Dania zdjęła strój kąpielowy i weszła pod prysznic. Zabawa nad wodą była dzisiaj wyjątkowo przyjemna. Zwłaszcza, że spędziła cały dzień w towarzystwie Francisa.
Kiedy Dunka miała nakładać szampon na głowę usłyszała pukanie do drzwi. Emma krzyknęła "otwarte", delektując się kolejną kostką belgijskiej czekolady. Osoba weszła do środka. Sørine nieświadomie przestała się ruszać przysłuchując. Powoli masowała włosy szamponem, który pienił się i spadał pod nogi dziewczyny.
- Co mogę dla ciebie zrobić? - spytała Belgia z czekoladą w ustach. - Uprzedzając pytanie - Sørine się kąpie.
Serce Danii załomotało w piersi, gdy zrozumiała kto przyszedł.
- No cóż, przyjdę trochę później - odpowiedział Francja.
- Chcesz trochę czekolady? - spytała.
Dziewczyna czuła wahanie blondyna. Kochał czekoladę, prawie tak bardzo jak wino. Nie będzie miała mu za złe jeśli się poczęstuje. Powoli spłukiwała szampon z włosów.
- Nie, dziękuję.
- No dalej - nalegała Emma. - Co się powstrzymuje? Sørine? Słyszałam pikantne ploteczki! Podobno jesteście razem.
- Nie, po prostu nie mam ochoty na czekoladę - łższesz, Francisie Bonnefoy, masz na nią ochotę - I tak. Jesteśmy razem, Belgio. Kocham ją.
Sørine drgnęła zbyt gwałtownie. Stopa objechała jej na śliskiej powierzchni wanny.
- Łaaa - jęknęła, desperacko chwytając się zasłony.
Upadła, zrywając beżowy materiał, który na nią spadł.
- Auu - mruknęła.
- Sørine?! Wszystko w porządku!? - Francis uderzył w drzwi. - Co się stało?
- Nic mi nie jest! - zapewniła.
- Nie przekonują mnie twoje słowa. Wchodzę! - krzyknął.
Dziewczyna chciała odkrzyknąć, że tylko się poślizgnęła, ale nim cokolwiek zdążyła zrobić, Francis uderzył w drzwi. Jeden raz. Drugi. Trzeci. I nagle BUM. Wpadł do środka. Speszona dziewczyna zakryła się szczelnie zasłoną i zaczerwieniła po sam czubek nosa. Francja stanął w bezruchu, przetwarzając sytuację.
- Jeśli chciałaś bym cię zobaczył nago wystarczyło powiedzieć...
- Ty...ty... ZBOCZEŃCU!
Rzuciła w niego szamponem, a następnie żelem i mydłem. Emma poturlała się z łóżka i po rozeznaniu sytuacji zakryła usta dłonią. Miała zarumienione policzki i przerzucała wzrok z Danii na Francję. Widząc błagalne spojrzenie Sørine zamknęła drzwi. Zdołała zrobić to w ostatniej chwili zanim...
- A KTO TU TAK HAŁASUJE?
...do pokoju wtargnęła PP, robiąc zamęt. Wyrzuciły Francuza, a Dunka mogła w spokoju dokończyć kąpiel. Przebrała się do piżamy i ziewnęła przeciągale. Brakowało jej snu. Po wyjściu z łazienki od razu padła na łóżku. Gdy zamknęła oczy wygrał nad nią sen. Emma przeczytała kolejne dwie strony swojego ulubionego magazynu. Machała nogami, leżąc na brzuchu i stukając palcem o kartki. Nagle przez okno do środka wpadło chłodne powietrze, które ukuło nagie ramiona Belgii.
- Brr. - zadygotała i owinęła się kołdrą.
Podniosła wzrok znad gazety i spostrzegła, że Sørine śpi. Emma uśmiechnęła się miękko, po czym wstała i przykryła dziewczynę kocem.
- Dobranoc - szepnęła cicho.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz